
Ostatnie miesiące pokazały kilka ciekawych przykładów na to jak nie należy korzystać z silników optymalizacji I jak nie robić SEO. Zeszłej jesieni DecorMyEyes, a niedawno JCPenney pokazały, że stosowanie nieczystych zagrań w sprawach SEO nie może się dobrze skończyć.
Oczywiście przypadki dwóch wymienionych to nie wszystko. Po prostu one ściągnęły na siebie najwięcej uwagi. Tym niemniej są one dla wszystkich doskonałym przykładem na to, jak można skończyć oszukując przy SEO. Trzeba pamiętać, że zawsze są dwie drogi: dobra i zła. Jeśli nie chcecie wkurzyć Google, to lepiej się upewnijcie, że idziecie tą pierwszą.
Co zatem zrobić, żeby poprawić pozycjonowanie swojej strony w wyszukiwarce? Tutaj opowiemy wam czego zdecydowanie nie należy robić.
1. Ukrywanie treści
Numerem 1 wśród "czarnych" technik SEO jest tzw. "content cloaking". Jest to nic innego jak oszukiwanie silników wyszukiwarek (i osób odwiedzający stronę), za pomocą ukrytych treści, które są "zaszyte" głęboko na stronie. Treści te są zupełnie niewidoczne dla użytkowników, ale widoczne wyszukiwarki.
Najbardziej znanym przykładem wykorzystania (i zostania za to ukaranym) tej techniki jest BMW. Niemiecki dealer samochodowego giganta, zastosował na swojej stronie tę sztuczkę. Jedna z ukrytych podstron została naszpikowana słowami kluczowymi - w tym wypadku były to "samochody używane". System Google wychwycił to i strona od razu poszła do góry.
Naturalne stało się zatem, że użytkownicy, którym Google pokazał stronę BMW wysoko w wynikach, skusili się na to, żeby kliknąć w link. Po zrobieniu tego JavaScript od razu przekierowywał bezpośrednio na stronę główną BMW, gdzie oczywiście o samochodach używanych wiele informacji nie było.
Czy zatem BMW zyskało na tym? Na bardzo krótką metę tak. Brudna sztuczka SEO szybko została odkryta przez Matta Cuttsa, inżyniera Google, za sprawą którego strona BMW została całkowicie zablokowana z wyników wyszukiwania.
2. Zdobywanie linków od brokerów i sprzedawców
Kolejnym nieczystym zagraniem SEO jest zapłacenie brokerowi linków lub wzięcie udziału w programie wymiany linków, aby pojawiły się one na różnych stronach rozrzuconych po całym Internecie.
Powód, dla którego korzystanie z tej techniki jest tak kuszący, jest bardzo prosty. System oceniania stron Google, ocenia ważność strony między innymi na podstawie tego jak wiele linków do niej kieruje. O tym, że działa to dobrze tylko na krótką metę, przekonało się wspomniane JCPenney, które niedawno podzieliło los BMW.
Dlaczego nie należy tego robić? Głównie dlatego, że jest narusza to bezpośrednio przewodniki dla webmasterów opracowane przez Google, a za nieprzestrzeganie ich można zostać surowo ukaranym. Jeśli zatem uczestniczysz w programie wymiany linków, niezależnie czy ty kierujesz do strony ze spamem, czy ona do ciebie, możesz być pewien, że wpłynie to negatywnie na to jak mechanizm wyszukiwarki będzie postrzegał twoją stronę.
3. Duplikacja zawartości


Jeśli operator strony www oferuje tą samą zawartość na wielu podstronach, subdomenach i domenach, może liczyć na zwiększenie ruchu i lepszy page rank. Niestety nie jest to wszystko takie proste. Dlaczego? Ta technika, również narusza wspomniane przewodniki dla webmasterów, a to z kolei może doprowadzić do wyrzucenia z indeksów wyszukiwania.
Inne przypadki, w których treści mogą czasem zostać zduplikowane to programy członkowskie, które oferują niewiele, albo w ogóle brak jakiejkolwiek oryginalnej zawartości czy wręcz automatycznie generowane treści napakowane słowami kluczowymi, ale nie mające jakiegokolwiek sensu dla użytkowników. Ostatecznym przypadkiem jest pozyskiwanie tego typu treści z normalnych stron i ich minimalna modyfikacja, aby nie były dokładnie takie same.
Stosowanie takich technik oczywiście doprowadzi do tego, że zostaniecie ukarani, przez Google. Ale to nie wszystko - dodatkowo mogą się od was odwrócić użytkownicy, zniechęceni brudnymi sztuczkami, które zwabiły ich na stronę pozbawioną jakiejkolwiek sensownej zawartości.
4. Ostrożnie ze słowami kluczowymi
Słowa kluczowe jakich używasz na stronie są oczywiście bardzo istotne dla pozycji strony, jednak bardzo złym pomysłem jest używanie ich w oszukańczy sposób. Nie należy również przesadzać z nadmiernym zagęszczeniem. Warto nadmienić, że nie należy także upakowywać tych słów w żadnych ukrytych tekstach, pomniejszonych czcionkach czy zaznaczonych innymi kolorami.
Przypadek takiej akcji ponownie wskazuje nam inżynier Google, Matt Cutts, który w 2007 roku nakrył Alexa Chiu, którego strona była napchana słowami kluczowymi, które niekoniecznie odnosiły się do prawdziwej zawartości. Jak nietrudno się domyślić, jego strona przestała być indeksowana przez wyszukiwarkę Google, jednak z czasem udało jej się wrócić - oczywiście dzięki poprawieniu zwodniczych słów kluczowych.
Google wskazuje w jaki sposób najlepiej dobierać słowa kluczowe, robiąc SEO dla swojej strony. Należy sobie zadać pytanie, czy pomogą one użytkownikom. "Co ja bym wpisał, szukając danego zagadnienia?"
5. Korzystanie z negatywnych opinii


Pomimo, iż technika od dawna budzi spory wśród ekspertów od SEO, właściciel strony DecorMyEyes uznał, że im więcej negatywnych opinii i komentarzy zdobędzie (a miał ich naprawdę sporo, dzięki potwornemu systemowi obsługi klienta), tym wyżej w rankingu znajdzie się jego strona. Brzmi to dość zabawnie, ale wynikiem tego działania jest oczywiście to, że linki pojawiają się w wielu miejscach, a to z kolei zwiększa ruch. Przez jakiś czas strategia przynosiła oczekiwane efekty.
W odpowiedzi na tę sprawę Google ogłosił, że przebudował algorytmy wyszukiwarki, jednak nie zdradził co dokładnie zostało zmienione. Prawdopodobnie to co do tej
pory pchało stronę do góry, teraz po prostu ciągnie ją w dół. Kolejny przykład na to, że zawsze lepiej zbierać pozytywne recenzje niż negatywne.
6. Automatyczne zapytania
Jeśli jesteś taki jak większość właścicieli stron, zapewne zastanawiasz się jak wygląda twój page rank na przykładzie różnych słów kluczowych. Teraz są nawet narzędzia, które dokonują automatycznych zapytań aby dowiedzieć się prawdy od samego Google.
Jedyny problem jest taki, że Google bardzo tego nie lubi. Narzędzia takie jak WebPosition Gold naruszają warunki korzystania z serwisu i lepiej ich unikać.
Oczywiście jest dużo innych brudnych sztuczek SEO, ale te, które tu wymieniliśmy są bez wątpienia najgorsze i niosą ze sobą najpoważniejsze konsekwencje. Jeśli zatem sam robisz SEO dla swojej firmy, upewnij się, że nie robisz nic z powyższych rzeczy. Jeśli SEO robi za ciebie ktoś inny, lepiej aby była to zaufana osoba. Chyba nikt nie chciałby aby jego strona zniknęła z indeksów Google, prawda?
ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Pamięć USB (PenDrive) Jest urządzeniem pamięciowym,następcą
dyskietek
lub płyt CD. Przypomina zazwyczaj breloczek i posiada pamięć typu flash. która umożliwia przechowywanie danych - także w wypadku...

Według serwisu pcworld.pl najpopularniejsze przeglądarki to Mozilla Firefox, Internet Explorer oraz Opera.
Co o ich wadach i zaletach sądzą internauci?
Na czele rankingu uplasowała się Mozilla Firefox (45,3% - udziału...

iPad kontra elektroniczna konkurencja, czyli czym warto zabić jesienną nudę. Przeczytaj zanim wybierzesz się na...

Po prawie dwóch latach od wydania poprzedniej wersji i miesiącach betatestów Microsoft zaprezentował finalną wersję przeglądarki Internet Explorer 9 podczas konferencji SXSW która odbywa się Texasie.
Microsoft chwali...

W opublikowanym niedawno przez laboratorium AV-Test zestawieniu wyników testów 25 popularnych antywirusów widać kto może już dziś czuć się...